Osobiście uważam, że tak, gdyż pokazuje więzi, namiętność, ale też i szacunek. Erotyka nie musi być przecież pornograficzna, a może odnosić się do bliskości, jakiegoś głębszego przekazu, i tego będę się dziś doszukiwał w piosence jednej z moich ulubionych wokalistek rosyjskich/ukraińskich Anny Sedokovej.
Piosenkarka w teledysku wykonuje seksowne pozy, zachęca partnera do bycia blisko, przytula się i chce czuć jego ciało przy sobie. Momentami odlatuje, czego symbolem może być włączony wentylator, ona krąży po osi miłosnego uniesienia.Sugestywne ruchy bohaterów można uznać za przedsmak gry wstępnej. Potem jest tarzanie się po ścianie, a raczej "potyczka uniesionych serc" sprzeciwiających się prawom grawitacji. Nawiązuje to do odlotu, jaki daje miłość, jeden z twardszych i bardziej bolesnych w skutkach narkotyków.
Poza tym Anna chce ujawnić jemu swoje sekrety, póki są razem, bo między nimi wytwarza się "odlot", który sprzeciwia się wszelkim normom. Nie zamierzają się z tym ukrywać. Są w pełni szczęśliwi i zadowoleni swoim towarzystwem.
Moment szczytu jest, gdy piosenkarka włożyła ogórek do blendera, on napompował piłkę, a ona ją przyjęła. Można to odczytać właśnie w ten sposób, jednak dla mniej zorientowanych to i tak będzie symbolizowało zgodność ich dusz i zrozumienie, które towarzyszy im nieprzerwanie przez cały klip.
Ostre sugestie do seksu nie przeszkadzają w teledysku, gdyż nie jest on brudny. Pokazuje wyraziście piękną kobietę, przystojnego mężczyznę i ich uczucie, z którego wynika erotyzm. Nie jest to przypadkowy stosunek, ani przedmiotowy, są tu emocje, radość, euforia, rozjuszenie zmysłów, zrozumienie, chęć poznawania się na nowo. W ostateczności można to uznać za metaforę poznawania się przez całe życie z ukochaną osobą.Ocena:10/10 (Klip świetny; idealne stonowanie różnych warstw, dzięki czemu nie ma tandety, a jest pokazana historia pięknej miłości, która opiera się na wzajemnej fascynacji i chęci bycia ze sobą coraz bliżej i bliżej - taki uzależniający wytwór, który ciężko porzucić, jak się zjawi.)
